” .. Napiszę Ci (list) Bez żadnych słów (…) Melodia bez nut..”

19 marca 2017

Mamy kilka terapii. Behawioralne, poznawcze, psychodynamiczne, systemowe, ruchowe, duchowe, alkoholowe… Farmaceutyczne, literackie, medytacje, z użyciem zwierząt. Można też tłuc. Jeden kawałek, dopóty stanie się jedynie szumem w tle. Gdy będzie już drażnił, gdy trzeba go będzie wpierw przyciszyć, bo Twoje własne myśli przebijały się na powierzchnię, aż całkiem zbrzydnie. Aż całkiem zamilknie. Tłuczesz go, aż okruszki tonów wyryją w pamięci ten stan. Ten fragment przypisze do tych emocji. I już zawsze będzie wywoływał ten stan. Zapisze się na playliście pod tytułem „…”.

Jaki tytuł nadać ścieżce takiego stanu?

Łatwiej wysłać w eter pytanie niż wydukać odpowiedź. Stałaby się faktem. Prawdą. A ostatnio prawda wypowiedziana niszczy zamiast pogłębiać więzi. Lepsze są półprawdy, niedopowiedzenia, rzucone metafory. Takie, które każdy interpretuje jak mu wygodnie. Na tyle, na ile jest gotowy sam się przyznać do nieuchronnego. Jeszcze za wcześnie, a może już za późno, żeby przyznać się do porażki?

Czy na półprawdach da się budować prawdę? Dlaczego prawda, nawet brutalna, zniechęca? Próżność? Uraza? Czego potrzebujemy od ludzi, jeśli nie prawdy? Beznamiętnego przytakiwania? Ignorancji problemów i przekierowywania tematu na adresata?

Rzucone w eter

Napisz odpowiedź